Drukuj

W BOŻYM POLU
WIELKIM BOŻEGO SŁOWA SIANIE
(2016)

I.    1 maja

Przyzwyczailiśmy się pierwszy dzień maja nazywać Świętem Pracy.  Aby mogli starannie świętować katolicy rzymscy otrzymali od Kościoła wzór do naśladowania: Świętego Józefa, pracującego  opiekuna rodziny, który wie, że "bez pracy nie ma kołaczy", a także  to,
iż  "praca narody wzbogaca". Wiele podobnych sentencji znajdziemy we współczesnym zapisie, np. internetowym. Znajdziemy  też inne słuszne przemyślenia, które bardziej wszechstronnie opisują ludzkie doświadczenie: "Modlitwą i pracą ludzie się bogacą".
Na  marginesie dodajmy:  Jeszcze do niedawna próbowano rozdzielać te dwie oczywistości. Tylko praca! "Arbeit macht frei"; "Ziemia bez Boga", którą nazwano "nieludzką ziemią".
W naszej Ojczyźnie od 1050. lat dla wierzących w Chrystusa praca jest pochodną modlitwy. Sama praca bowiem zapewnia tylko chleb codzienny, zdobywany w wywalczonych  strajkami  ośmiu godzinach  na dobę.  Natomiast modlitwa taką pracę uszlachetnia  i zamienia
na niepohańbiony znak  godności  człowieka. W ten sposób "rozmawia"  on z Tym, który wszystko stworzył, aby zadowolony, wręcz szczęśliwy człowiek na Jego podobieństwo tworzył  wszystko nowe. Pierwszomajowy zapis mógłby zatem brzmieć jak orędzie:
Pan Bóg to stworzył, by człowiek z tego tworzył.
Tak trwają słowa obowiązujące w niebie i na ziemi: "Dziękuję"
i "Proszę". Dziękuję " za"  i proszę "o" - modlitwa i praca.  Dziękuję  modlitwą, pracą proszę. "Módl się i pracuj! Ora et labora!"  O  tym przypomina dzień 1 maja. O to się nawet walczy. O to należy nawet walczyć. Nawet!  Aby 1 Maja był rzeczywiście wyrosłym z modlitwy Świętem Pracy.

II.  3 maja

Wejdźmy dzisiaj na królewskie komnaty.  Główna sala przyjęć
w Bożym Polu Wielkim  ozdobiona  jest  ewangelicznym obrazem:  krzyż z Jezusem, przy  którym stoi Matka,  Jan  i  niewiasty.
Wydawać się może być niepojęte to, że w historii (nie tylko naszej) Ojczyzny Maryja, jej Królowa, jako Matka  zawsze staje i trwa przy krzyżu Syna, ze względu na którego losy Jego wyznawców stają się wydarzeniami bolesnych tajemnic  różańca  świętego, a  gdy nie pomaga ich udźwignąć nawet niegdyś  i na dzisiaj  wzorcowa
(po 225 latach)  Konstytucja Polaków po to, aby usłyszeli
z kochającym  Ją  Janem właśnie wtedy: "Oto Matka Twoja",
to znaczy Matka  wasza  i trzeba się Nią właśnie  teraz  zaopiekować, a nie tylko stać biernie. Ona, jako przechowująca wszystko o Synu wiernie w swoim sercu - będzie podpowiadać nowe brzmienia prawa wolności w Domu, do którego wziął Ją uczeń do siebie.
Kobiety dopilnują,  aby  ten pobyt w domu ucznia, którego Jezus miłował, nie  stał się czasem maryjnej "emerytury".
Zatem uroczyście namawiam dzisiaj Ciebie, który masz Jej ikonę
w swoim domu:  Ilekroć  z pokorną dumą  spoglądać będziesz  w oczy  Jasnogórskiej Królowej Polski, wybuchnij wewnętrznym szeptem  serca, w którym przechowujesz ślubująco Boże przykazania:
"Zawsze będę kochać Ciebie!"
Tak w Polsce było -  i Polska trwa. Tak w Polsce jest -  i Polska trwa.
Tak w Polsce niech będzie - i niech Polska trwa!
Maryja Królowa niech będzie w niej bezpieczna!

III.   Uroczystość Wniebowstąpienia

"Idę do Ojca, aby przygotować wam miejsce" (zob. J  14, 2nn) - zapewnił Jezus uczniów wracając  do Domu Ojczystego. "A kiedy ich błogosławił, rozstał sie z nimi i został uniesiony do nieba" (Łk  24,51) "Do Ojca", to znaczy do Tego, który jest w niebie.
Jak jest w niebie, że chcemy tam trafić? Skoro tam jest Jezus,
to w niebie jest niewyobrażalnie dobrze. Bowiem nawet już na ziemi potrafimy mówić do siebie językiem miłości:  Z tobą jest mi dobrze, jak w niebie.  Mam nadzieję, że udaje się wam choć jeden raz w roku tak właśnie, serdecznie powiedzieć do męża/ do żony.  Odpowiadasz, że częściej?...
Czym zatem jest niebo, które  Jezus, znający  ludzkie  ograniczenia
w pojmowaniu spraw nadprzyrodzonych, określa jako "miejsce"?
Niebo jest stałym stanem (jak "miejsce stałego zamieszkania", a nie jakimś przelotnym, przejściowym, płynnym, czy gazowym stanem), wiecznego szczęścia duszy.
Nareszcie  będziemy mogli wypowiedzieć spełniającą się po doczesnej śmierci ciała nadzieję:  Panie Boże, dobrze jest mi z Tobą,
jak w niebie.  I żeby nie zapomnieć  "języka w gębie", to już za życia na ziemi  ucząc się, mówmy:  Spodziewam się,  że z Bogiem w Trójcy Jedynym będzie mi jak w niebie.  Tak niech się stanie!  Wspólnie powiedzmy: Amen!
Amen.

IV.  Zielone Świątki

W minioną przed tygodniem Uroczystość Wniebowstąpienia Pan Jezus obiecał,  że przygotuje swoim uczniom miejsce tam, dokąd sam idzie, to  jest  u Ojca, który jest w niebie. Obiecał nam stan wiecznego szczęścia. Abyśmy jednakże mogli osiągnąć ten stan, to Jezus zapowiedział, że będzie prosić Ojca, licząc na Jego miłosierdzie,
aby nam posłał Ducha  Świętego również po to, aby nas, ludzi
o wrodzonej inteligencji pouczył,  jak różnych tylko namiastek  szczęścia cząstkowego w doczesności nie uznawać  za stan pełni szczęścia. Mówiąc potocznie po to,  żeby współcześni i potomni nie wyśmiali nas,  uznając   w tym za  minimalistów.  I to jest druga część odpowiedzi na pytanie sprzed tygodnia, dlaczego Jezus powrócił
do Ojca (wniebowstąpił,  jak  wyznajemy w Credo).
Jeden jest wszakże warunek, aby prośba Jezusa, który nas umiłował,  została spełniona. Trzeba  Go miłować. Tej miłości nie kojarzmy sobie  na sposób czułostkowy: " och!"  i "ach!". Wyrazem miłowania Zbawiciela jest zdecydowane zachowywanie przykazań, jako skutek trwania w bojaźni Bożej.  Z tego bowiem rodzi się przekonanie,
iż bojaźń Boża, to jest szacunek dla Autorytetu,  jest początkiem mądrości. To tych  właśnie darów, mądrości i bojaźni Bożej, korzystania z nich,  a wspomaganych  jeszcze pięcioma innymi darami, uczyć nas pragnie Trzecia Osoba Boska - Duch Święty, posłany od Ojca i Syna.
Dlatego  też wszystko, co wartościowe,  tworzone przez nas
i ma trwać na ziemi  aż do skończenia świata, jest czynione  w imię Ojca  i Syna,  i Ducha Świętego. Opatrzone tym znakiem jakości
od rana do wieczora nasze doczesne działanie poddawane jest niejako spowiedzi świętej,  kiedy polecamy je w codziennym rachunku sumienia Bożej ocenie.
Wydaje się być spójne argumentowanie, że mądry Pan Bóg powinien mieć mądre dzieci. Podobnie w osobowych relacjach międzyludzkich rodzice  spodziewają się wychować mądrze  mądre dzieci,  a one dorastając, mądrze  oc enią mądrość rodziców, kiedy - na przykład - powołują  oni swoich mądrych bliźnich, aby ci mądrze,  to  znaczy
w bojaźni Bożej  rządzili społecznościami.  Ich projektowanie przyszłości, czerpiące z umiejętnego  stosowania  wszystkich darów Ducha Pocieszyciela, ma służyć rozlewaniu się  dobra, bo taka jest jego natura, w szczęśliwym  małżeństwie, rodzinie i narodzie,
lub pośród narodów w państwach.
I jeżeli mamy, a powinniśmy,  szczerze wołać:  Hosanna! -  Niech żyje!,
to zawsze  i najpierw, choćby tylko  domyślnie skandujmy:  Niech żyje Pan Bóg!  Niech Stworzyciel przebywa wśród ludzi  obdarzonych bojaźnią Bożą, wśród istot  mądrych, rozumnych, mężnych, pobożnych, umiejętnych, poszukujących i udzielających w każdej sytuacji tylko dobrej rady. Bóg z Wysokości niech będzie Błogosławiony wśród ludzi, o czym (nie rzadko) przypominamy bliźniemu, lub on nam przypomina, mówiąc: Bądź człowiekiem! Przykładem  takiej postawy może być wspólnota parafialna w Bożym Polu  pieczołowicie pielęgnująca zdanie, i to nie tylko jako przysłowie:  Bój ty się Boga! i My trzymamy z Bogiem!
Jeśli dobre i prawdziwe dałem teraz o Was, bożopolanie,  świadectwo, to pełni Ducha Świętego, potwierdzająco powiedzcie: Amen!
[Amen.
Duch Święty zstąpił! Szczęść Boże!]