Drukuj

„OTO CZŁOWIEK!”

19 października 2016 godz. 18.00: Wniesienie relikwii błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki do świątyni w Nowogardzie.

 

Gdybym umiał malować, to portret księdza Jerzego Popiełuszki podpisałbym biblijnym: „Oto Człowiek!” Pan Jezus w „Kazaniu na Górze” (Mt 5, 38nn): „Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu /=/ Nie stawiajcie oporu złemu”.  Taką życiową lekcję otrzymałem od warszawskiego alumna Jerzego Popiełuszki w pierwszym spotkaniu na pierwszym piętrze koszarowego budynku „kleryckiej” Jednostki Wojskowej 4413 w Bartoszycach w listopadzie 1966,  roku millenijnegoZ powodów, które tu nie są ważne, zostałem wcielony do Ludowego Wojska Polskiego już po czasie terminowego poboru. Trzy plutony II kompanii były w tym czasie na zajęciach. Przypisano mnie do II plutonu – „Raz na wozie, raz pod wozem”. Taki „model wychowawczy” obowiązywał  we wszystkich strukturach tej jednostki, od luzu „na wozie” – I kompania, przez „plus/minus” (II kompania) do zawsze „pod wozem”. Jerzy należał do plutonu „zawsze pod wozem”. Kapral właśnie tresował Jerzego w układaniu 70-kilogramowego, rozrzuconego po izbie słomianego siennika po tzw. „lotniku”.  Nie odzywaliśmy się ani słowem. Wystarczyło patrzeć. Po latach można rozumieć „proroctwo” dowódcy trzeciego  plutonu: „Popiełuszko ma brzydkie łóżko!”. [Dobrze, że na śmierć dano mu chociaż worek…]

 

Moim zdaniem, Jerzy wraz  z  innymi żołnierzami-alumnami został obdarowany Jezusowym przywilejem: „Jeśli Mnie prześladowali, to i was prześladować będą”(por. J 15,20); Jerzy jednak przywilejem miary nadzwyczajnej świętości.  On potrafił ściągać na siebie całą nienawiść  przeznaczoną dla nas wszystkich. Pozostali, w czasie przeznaczonym na złośliwe szykany,  mogli od nich „odpocząć  i, na przykład, spać z otwartymi oczami stojąc na wieczornym apelu (młodych żołnierzy często nazywa się zającami).

 

Niech będzie usprawiedliwione  patriotyzujące na Pomorzu Zachodnim porównanie  ponad wyznaniami: Szczeciński teolog, pastor Dietrich Bonhoeffer w kraju,  gdzie Odra płynie, ze swoją odpowiedzią na pytanie: Kim jest Jezus Chrystus? wszedł do dorobku Soboru Watykańskiego II – Jezus jest „Człowiekiem dla drugich”. Został zamordowany przez  hitlerowców. Ksiądz Jerzy Popiełuszko, „człowiek dla drugich” – został zamordowany przez służących komunistom „tam, gdzie Wisła płynie” i wszedł do dorobku niezłomnego w wierze Kościoła katolickiego w Polsce.

 

Zaświadczam: „Oto Człowiek!” Błogosławiony! Ksiądz: Jerzy Popiełuszko.

Ksiądz Marian Jan Wittlieb

 



 

Szanowni  Zebrani!

Organizacja  Solidarność  Polskich Kombatantów  powstała  w  Gdańsku.  Równocześnie powołano Kapitułę  Krzyża  ‘Semper  Fidelis’  (zawsze  wierny). W  skład  kapituły  weszli  przedstawiciele  wszystkich  organizacji, które  nie  mogły  pogodzić  się  z  polityką  władz  komunistycznych. Inicjatorem  powołania kapituły  był  gen. Boruta – Mieczysław Spiechowicz, żołnierz  Legionów  Polskich, obrońca  Lwowa, potem  dowódca  5  Dywizji  w  armii  gen. Andersa. Po  wojnie  wrócił  do  kraju,  współpracował z polskim rządem londyńskim. 12  grudnia  1981 r.  założył  Związek  Solidarności  Polskich  Kombatantów  i  powołuje  Kapitułę  Krzyża  ‘Semper  Fidelis’. Organizacja  zrzesza  w  swoich  szeregach uczestników  walk  o  utrzymanie  polskości, wolności, całości i niepodległości  Ojczyzny; Skupia również prześladowanych  i  więzionych  za  swą  patriotyczną  postawę, a którzy  ofiarną  służbą  i  osobistym  poświęceniem  torowali  drogę  do  wolnej  Polski. Jednakże już  na  drugi  dzień  organizację  zdelegalizowano – władze  komunistyczne  wprowadziły  stan  wojenny. Inicjatywa  założenia  Koła  Solidarności  Polskich  Kombatantów w  Międzyzdrojach  narodziła  się  już  pod  koniec  lat  80.  gdy  jeszcze trwał  stan  wojenny.  Legalnie  zaczyna  działać  w  roku 1989.  Jednym  z  założycieli  i  prezesem  był  śp.  por. Henryk  Urbaniak.

Jestem  synem śp.  por.  Józefa  Czarlińskiego, który  razem  z 
śp.  por.  Bernardem  Lewandowskim  był  w  zarządzie  tej   organizacji.  Wspólnie inicjowali  powstanie  sztandaru  Solidarności  Polskich  Kombatantów,  a po  części  są też  jego fundatorami. Każdy kombatant
i  fundator  tego  sztandaru  ma  swoją  tabliczkę  przybitą  do  jego  drzewca.  Wiele z tych  osób już nie żyje. Sztandar  ten  zaprojektowała  i  wykonała  nieodpłatnie ponad  23 lata  temu  hafciarka -  artystka  z  Międzyzdrojów  pani  Janina Bagrowska.  Błękitne  płótno  pochodzi  ze  spadochronu. Decyzją  zarządu  za  społeczny  wkład  swojej  pracy  przy  sztandarze organizacja  nadała  jej  tytuł  honorowego  członka  Solidarności  Polskich  Kombatantów. Niedawno  podjęła się  trudnej  pracy renowacyjnej swojego dzieła.  Wyraziła przy tym swoje życzenie do  harcerzy: ’Proszę  Was,  aby  ten  sztandar, który jest  dziełem  moich  rąk,  towarzyszył  również  i  mnie  w  ostatniej  drodze’. Drzewce i  jego  oprawę  wykonał  Jerzy  Lewandowski; szczyt  drzewca  zakończony  jest  łuską z pocisku.

Sztandar  został  poświęcony  w  międzyzdrojskim kościele   3  maja  1991 r.   podczas Mszy świętej  w  ścisłym  gronie  16  kombatantów. Tego  samego  dnia  sztandar  oddaje  honor  na  cmentarzu  w  Międzyzdrojach  przed  Krzyżem  Katyńskim  ofiarom  mordów  stalinowskich. Na  zjeździe  Solidarności  Polskich  Kombatantów  w 2003 roku w  Gdańsku zostaje  odznaczony  Krzyżem  Semper  Fidelis.   Odprowadził  on  na  wieczną  wartę  już  wszystkich  kombatantów organizacji  z  Międzyzdrojów.  Brał  udział  w  pogrzebach  kombatantów  ze  Szczecina, takich  jak: żołnierzy Narodowych  Sił  Zbrojnych,  żołnierzy  Armii  Krajowej,  żołnierzy generałów: Berlinga, Maczka, Andersa,  żołnierzy  wyklętych, więźniów  politycznych  PRL-u, sybiraków, oraz żołnierzy   z  różnych  formacji walczących  na  wschodzie  i  zachodzie  Europy.

Kiedy  mój  ojciec  śp.  Józef  Czarliński  był  już  w  podeszłym  wieku  i  nie  mógł  dalej  opiekować się sztandarem,  jako  chorąży, przekazał  go  do  Komendy  Armii  Krajowej  w  Szczecinie. Tam do  niedawna  chorążym  sztandaru  był  kpt. Janusz  Kędzierski  z formacji  Szarych  Szeregów,  który nim się opiekował  i  nosił na  wszystkie  uroczystości.  Przewodniczący  Wojewódzkiego  Związku   Solidarności   Polskich  Kombatantów  kpt. Zbigniew  Piasecki  ze  Szczecina  i  kpt. Janusz  Kędzierski  będąc  w  podeszłym  wieku    chcieli  go  oddać  do  Muzeum  Armii Krajowej  w Warszawie  z  uwagi  na  to, że  jest  to  pierwszy   sztandar  tej  organizacji w  wolnej  Polsce.  Dowiedziałem się też, że  chciał  go  pozyskać  Główny  Zarząd  tej  organizacji  i  umieścić  go  w  niedawno  otwartym  Muzeum  Solidarności w Gdańsku. Odnalazłem   go  w  Szczecinie  i  towarzyszył  on  mojemu  ojcu  w  asyście  żołnierzy  AK  z  Szarych  Szeregów  w  drodze  na  ostatnią  wartę  w  dniu   23  października ubiegłego  roku. Ojciec  był  już  ostatnim kombatantem  z  tej  organizacji w  Międzyzdrojach.    Pomyślałem  wówczas,  że  ten  sztandar  nie  powinien  nigdzie  się  tułać,  tylko  tu  jest  jego  miejsce,  tu gdzie  się  narodził –  w Międzyzdrojach.

Moje długie  negocjacje  z  kombatantami  AK  ze  Szczecina przyniosły  skutek:  „ze  łzami  w  oczach”  zgodzili się mi go oddać .  Zobligowali  mnie  jednakże do znalezienia sztandarowi godnego miejsca i opiekuna (chorążego). To im obiecałem  i  słowa  dotrzymałem. 1 października  tego  roku  odbyło  się  uroczyste, ze wszystkimi honorami  przekazanie  sztandaru  przez  żołnierzy  AK harcerzom  w Międzyzdrojach. Teraz  oni są chorążymi  sztandaru  i  zarazem części  historii   naszej  ojczyzny  i  Międzyzdrojów. Jestem przekonany, że  godnie  będą go prezentować  na  wszystkich  ważnych  uroczystościach  i  świętach.
Ważne stało się ustalenie miejsca przechowywania.  Wszyscy  zgodnie  stwierdzili, że  jego  honorowym  miejscem  będzie  wystawienie go  na  widok  publiczny  w  naszym  kościele. Warto  dodać, że  na  jednej z  tabliczek, która  jest  przybita  do  drzewca,  widnieje  nazwisko  śp.  ks. Tadeusza  Moskala, naszego byłego proboszcza, który  był  więźniem  politycznym  byłego  reżimu. Przez  to, że sztandar  będzie  wywieszony  na  widoku  publicznym,  to  ci,  których on odprowadził  na  wieczną  wartę,  będą  ciągle  z  nami, a  nie  „w  szufladzie  historii”.

Sztandar  powinien  teraz służyć  młodzieży do  naśladowania  ich  patriotycznej  postawy.  Uczyć,  jak  dbać  o Ojczyznę,  jak  jej służyć, pamiętając  zarazem o  tych,  co  odeszli  od  nas  na  wieczną  wartę.  Zrobili  juz  swoje,  poświęcając  młode  lata , a  niekiedy i  życie z  bronią  w  ręku.  Dali  nam  wolność,  o  którą  się  bili  dla nas. Obyśmy  się  nie  wstydzili, że  jesteśmy  Polakami, nie  wstydzili  się  polskiej  mowy  i  nie  bali  się  wywieszać publicznie  flagi  narodowej.  Może  przybędzie  nam  młodzieży w  kościele  w  tak  wielkie  święto  jak  dzisiejsze  i  nauczyciele  będą  przekazywać  na  lekcjach  historii  prawdę,  jaką  zawiera  ten  sztandar.

Teraz  nasza  kolej  na  dokończenie  ich  historycznego  dzieła. Nie  dzielmy  się  na  lepszych  i  gorszych,  tylko  utrwalajmy  to,  co  oni  nam  dali i  budujmy pokój  i  dobrobyt  w  naszej  Ojczyźnie pamiętając, kto  nam  to  umożliwił  i  za  jaką  cenę . Bóg, Honor i  Ojczyzna – są  to  te wartości, których  się  trzymali. Na pewno  są  tu  teraz  z  nami  i  są  dumni  z  tego,  jak traktujemy ten symbol  sławy wojennej, tradycji, wierności, honoru  i  męstwa  żołnierza  polskiego. Może  kiedyś  doczekają  się, że  któraś  z ulic w  Międzyzdrojach  będzie  nosiła  nazwę  ich  organizacji.

Składam  serdeczne  podziękowania  od  siebie  i  rodzin  kombatantów harcerzom, ks. proboszczowi, kombatantom  AK, oraz  władzom  naszego  miasta  za  pomoc  w  zorganizowaniu  uroczystości przekazania  sztandaru  i  w znalezieniu  godnego  miejsca  jego przechowywania.

Marek  Czarliński

 


Mam fotografię z Pawłem VI. Na audiencji w prywatnym gabinecie papieskim udzielonym biskupowi szczecińsko-kamieńskiemu  dr. Jerzemu Strobie, któremu towarzyszyłem wraz z ks. Ryszardem Ziomkiem, zostałem ustawiony  - przeciwko (dyplomatycznemu) protokołowi - po prawej stronie Ojca Świętego. Biskup i drugi „sekretarz” – po lewej. Papieskie wyczucie estetyki. Do dzisiaj czuję palce Papieża na moim prawym bicepsie łamiące ustalone konwenanse.

Ksiądz Marian Jan Wittlieb


W nadesłanej poczcie czytam i przekazuję jako przyczynek do życia w naszej wspólnocie:

Szczęść Boże! Szanowny Księże Proboszczu,  zwracam się (…) z prośbą o możliwość przekazania w Ogłoszeniach Duszpasterskich krótkiej  wzmianki o moim teściu Stanisławie Zagrodzkim, który zmarł w poniedziałek 29 września 2014 r. nad ranem, szczęśliwy z otrzymanych w przeddzień sakramentów świętych. Był człowiekiem niezwykle skromnym, pełnym radości życia i kochającym ludzi, a przede wszystkim swoją rodzinę. Był także ciekawą osobowością z barwnym życiorysem. Jako prawnik z wykształcenia (Uniwersytet Jagielloński i Wrocławski) przejmował po wojnie lasy międzyzdrojskie od władz sowieckich. Z racji nieprzyjęcia propozycji pracy w organach bezpieczeństwa, był szykanowany i pozbawiony możliwości dobrego zatrudnienia. Był znakomitym malarzem marynistą (wystawy w Polsce i Niemczech), a także  miłośnikiem naszego Wolińskiego Parku Narodowego, którego piękno podziwiał i kochał przenosząc je na płótno. W dawnych czasach jako jeden z nielicznych Międzyzdrojan posiadających samochód, posługiwał ówczesnemu ks. proboszczowi Olgierdowi Ostrokołowiczowi, dowożąc go do kościołów filialnych na Msze święte. Chciałbym w ten sposób (…) upamiętnić i zarazem przybliżyć nam wszystkim postać Stanisława Zagrodzkiego jako parafianina tworzącego historię naszej Wspólnoty i historię Międzyzdrojów.  Tym bardziej, że cotygodniowe Ogłoszenia Duszpasterskie mają oprócz wymiaru religijnego także ważny walor dokumentu historycznego w życiu naszej Parafii i naszego miasta. Pozdrawiam serdecznie. Z Panem Bogiem!

Adam Jasiewicz